Ogólnopolski Międzyzakładowy Związek Zawodowy

Pracowników Egzekucji i Poboru w Warszawie
z siedzibą w Wałczu

ul.Bracka 8, 78-600 Wałcz
e-mail: zzpea@egzekucja.org.pl, zzpea@onet.pl, tel. 664 171 992,
http://www.egzekucja.org.pl/, e-PUAP: /OMZZPEA_Walcz/omzzpea

aaa m1

Logowanie

Pomoc dla Iwony!

Pomoc dla Arturka!

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W śledztwie Michał powtarzał konsekwentnie: to nie moje narkotyki, nigdy nie paliłem maruihuany. Prokuratorzy tylko kiwali głowami, ale okazało się, że mężczyzna mówi prawdę. Wtedy śledczy sprawdzili, skąd narkotyki wzięły się w jego samochodzie i uznali, że Michałowi podrzucili je policjanci, którzy kontrolowali auto. Proces dwóch funkcjonariuszy ruszył właśnie w Baiałymstoku.

Michał wracał z Urzędu Skarbowego do domu jak zwykle o tej samej godzinie. Cały dzień pracował przy swoim biurku, od kilku lat już pełni funkcję inspektora kontroli skarbowej.

Po pracy jak zwykle utknął w korkach, stał więc w wężyku innych aut i czekał na rozładowanie ruchu. Przed nim kilkanaście aut, za nim podobna kolejka. Trochę więc się zdziwił, kiedy to akurat do niego podjechał partol policjantów.

- Ci jednak byli pewni: mężczyzna dziwnie się zachowywał - mówi Adam Kozub, rzecznik prokuratury okręgowej w Białymstoku. Jego koledzy przesłuchiwali policjantów.

 

Dziwnie się zachowywał, to go przeszukali

Jako że - ich zdaniem - Michał dziwnie się zachowywał, został przeszukany. - Znaleźli u niego narkotyki, ponad trzy gramy marihuany schowanej za siedzeniem - opowiada prokurator. - Tłumaczył, że to nie jego, że on nic nie wie o tych narkotykach - dodaje.

Michał nie wrócił więc, jak zwykle, do domu. Został zatrzymany.

- Podczas przesłuchania dowiedział się, że obciąża go nie tylko znaleziony pakunek. Że miesiąc przed kontrolą w korku powstała już policyjna notatka. A w niej informacje, że "rozprowadza i handluje na terenie Białegostoku środkami odurzającymi" - mówi Kozub.

Michał mógł wtedy pomyśleć, że gra rolę w filmie sensacyjnym, tylko kompletnie nie zna swojej roli. Powtarzał tylko w kółko: to nie moje narkotyki, nic nie wiem o rozprowadzaniu i w życiu nie paliłem marihuany.

Policjanci, prokuratorzy kiwali tylko głowami. A potem Michał usłyszał zarzuty za posiadanie narkotyków.

To była jesień 2011 roku i Michał mógł się domyślać, że to koniec: zaraz straci pracę, przez lata będzie chodzić po sądach.

 

czytaj dalej:

http://www.tvn24.pl/policjanci-przed-sadem-podrzucili-narkotyki-pracownikowi-skarbowki,466213,s.html

Komentarze   

0 #1 Przewodniczący ZK OMZZPEA 2014-12-04 10:33
W taki oto sposób niszczy się pracowników skarbówki.
Znam to z własnego podwórka posądzenia, posądzenia kierowanie do prokuratury za czyny nie popełnione.
Cytować